Przebudziłam się i nie otwierając oczu zaczęłam oceniać czy jestem jeszcze w samochodzie. Szalona jazda mamy dała o sobie znaki, więc postanowiłam się ujawnić i otworzyłam oczy.
- Właśnie miałam Cię budzić, przegapiłabyś najlepsze widoki Londynu - jej zmęczony, ale podekscytowany ton trochę mnie ożywił, więc z entuzjazmem spojrzałam za okno. Byłam zachwycona! Oczywiście, przejeżdżaliśmy przez najrozmaitsze i najpopularniejsze Londyńskie miejsca, ale mnie zaciekawiły najbardziej widoki parków pełnych ludzi, odpoczywających, biegających, spieszących się gdzieś, było słonecznie (wow!) więc na uliczkach tłumiły się matki z wózkami, na ławkach siedzieli zakochani - młodzi i ci starsi, tak samo uroczy. Ludzie korzystali z rzadkiej pogody, więc Londyn po prostu promieniał!
- Już kocham to miejsce - westchnęłam po chwili ciszy.
- Cieszę się, że Ci się podoba. Jak na razie.
- Super słowa, mamo.. - parsknęłam, nie chcąc zagłębiać się w temat, poza tym właśnie skręcaliśmy na mały parking, przy którym stały podobne do kamienic budynki, tyle, że nowocześniejsze i trochę wyższe. Wjechaliśmy od tyłu, a wcześniej nie zwracałam uwagi na przód budynków, ale wydawał mi się przytulny, mimo iż była tam grobowa cisza, a mury były na przemian - czarne, brązowe, jasnokolorowe.
Okazało się, że w "kamienicy" nie ma windy. W sumie nie była ona potrzebna tak bardzo, ale sarkastycznie rzecz biorąc, my namęczymy się trochę wchodząc na ostatnie piętro. W środku, jak wcześniej sądziłam było bardzo przytulnie. Co prawda miałyśmy tylko 2 pokoje, kuchnię i łazienkę, ale kolory nadawały temu miejscu charakterystycznego klimatu. Mój pokój nie był zbyt duży, ale wystarczający by się w nim należycie ugościć. Od razu rozplanowałam jego przemeblowanie, powieszenie plakatów, zmianę dywanu..
Razem z mamą przygotowałyśmy pierwszą kolację w nowej kuchni i w przyjemnym milczeniu pochłaniałyśmy ją na naszym małym balkonie z dwoma krzesełkami.
- Mam nadzieję, że to właśnie to. Londyn. To.. musi być to - odezwał się nagle cichy głos obok mnie.
- A ja wolę się nie przywiązywać - mama spojrzała na mnie zawiedziona - Nie patrz tak. Nie zamierzam udawać znowu cudownie zadowolonej z tego, wiesz to. Taką pewność miałaś już w Oksfordzie czy Lancaster, po prostu staraj się wreszcie siebie zadowolić, to wszystko.
- Czasem mówisz dojrzalej ode mnie, kiedy to się stało Madzia?
Uśmiechnęłam się, znów słysząc ulubioną formę mojego imienia. Rozmów nie było końca a herbata za szybko się kończyła. Przesiedziałyśmy do późnej nocy, wszystko rozważając. Było świetnie. Upajałam się chwilą, kiedy nie będę widzieć mamy zabieganej, zmęczonej ale mimo wszystko - spełnionej.
- Maamo! Ugotujesz coś dziś?
Dopiero dzień, jak wprowadziłyśmy się do mieszkania, a ja już powoli się zadomawiam. Podoba mi się, a mama jest szczęśliwa, że nie musi słuchać ciągłych narzekań.
- Musiałabym robić zakupy.. Aa sama mam na coś ochotę. Co byś..
- Ruskie.
- Mam się fajtać z pierogami?
- Zapomniałabym.. proooszę? - uśmiechnęłam się szeroko.
W odpowiedzi tylko głośne westchnięcie, które miało mi dać do zrozumienia, jak bardzo jestem kapryśna. Nie przejęło mnie to zbytnio, więc zaczęłam skakać po programach telewizyjnych.
- Chcesz coś jeszcze, jadę na te zakupy? - powiedziała, wkraczając do pokoju.
- Chyba nie.. - nie popatrzyłam na nią, będąc zajęta oglądaniem reklamy castingów do nowej edycji XFactor'a - Nareszcie XFactor, będę miała coś oglądać.
Albo się pomyliłam, albo przez twarz mamy przebiegł szybki uśmiech satysfakcji. Ale dlaczego? Odpowiedziałam sobie wzruszając ramionami i wróciłam do leniuchowania.
Jedząc ostatniego pieroga, zastanawiałam się czemu mama jest taka tajemnicza. Dopiero teraz dotarło do mnie, że nie wiem kompletnie NIC o nowym miejscu jej pracy, ani osobach, z którymi będzie pracować. Ogarnęła mnie moja wrodzona ciekawość, więc wiedziałam, że nie dam jej spokoju, dopóki się nie dowiem.
- Gdzie Ty tak właściwie teraz będziesz pracować?
Drobna postać odwróciła się zaskoczona, ale po chwili uśmiechnęła się szeroko.
- Karolinkoo.. - przeciągnęła leniwie - Przecież mówiłam Ci, dowiesz się we właściwym czasie.
- Och, przestań, no! Co ci to da? To nic nie zmieni, gdzie będziesz pracować, mnie to nie dotyczy, ale jeśli to jakaś tajemnica..nie no proszę, mamo, dlaczego mi to robisz? - w odpowiedzi napotkałam tylko milczenie. Już poważnie wyprowadzona z równowagi podniosłam instynktownie głos - Powiedz mi! Natychmiast.. co.. oooooch!
- Dobrze, już, dobrze. Chodź.
- O co...
- Zamilczże w końcu, dzieciorze. No chodź, pokażę Ci coś.
Prychnęłam i ruszyłam za nią. Po chwili jechałyśmy już tłocznymi ulicami Londynu, w niewiadomym kierunku. Nie próbowałam już o nic pytać, cierpliwie czekałam, chociaż droga ciągnęła się w nieskończoność.
Wreszcie wjechałyśmy w okolicę wysokich, drogich budynków i licznych klubów, galerii, teatrów.. Raj. Zatrzymałyśmy się przed nieznanym mi, ale pięknym, jasnym budynkiem, otoczonym barierkami. Za parkingu stało kilka samochodów i widać było jak ktoś wynosi z nich liczne sprzęty. Powędrowałam wzrokiem do jaskrawych niebiesko - czerwonych kolorów, które były po drugiej stronie. Był to ogromny plakat, mieniący się na zmianę tymi kolorami, uozdobiony licznymi gwiazdkami. Na środku widniało duże logo XFactor, a obok daty. Zmarszczyłam brwi, jednocześnie wydając z siebie dźwięk zadowolenia.
- Nie wierzę! Jesteś kochana, masz bilety na casting XFactora?! Zawsze chciałam tam być.. kocham cię, mamuusiu! - zaczęłam nawijać jak szalona, nie myśląc co mówię.
- Lepiej.
- Lepiej? Masz bilety na odcinki na żywo?! - mój głos sięgał już swoich piskliwych granic.
- Kochanie, nie tylko będziesz na castingach. Będziesz na każdym odcinku, aż do finału. - zauważyłam, że mimo woli na jej twarzy pojawił się wyraz satysfakcji.
- Ale.. - jakby dopiero po chwili mój mózg zaczął skanować to, co usłyszałam. Nie.. Niemożliwe. TO NIEMOŻLIWE! Moja mama.. Musiałam się upewnić. - Będę na każdym..
- .. ponieważ będziesz jeździć ze mną, a ja.. jestem jedną z głównych wizażystek nowej edycji XFactora i.. - wyrecytowała zadowolona, a reszta słów została zagłuszona przez natłok milionów myśli i ekscytacji.
- Nie mogę uwierzyć, że mi wcześniej nie powiedziałaś..
- To było warto Twojej reakcji - roześmiała mi się w twarz, czym jej zawtórowałam, przypominając sobie moje piski, skoki i okrzyki radości.
- To cudowne. Boże, to takie wspaniałe.
- Z jednej strony tak, ale z drugiej będziesz musiała jakoś pogodzić to i naukę, bo inaczej nic z tego nie będzie.
- Poradzę sobie.
Okey. To baardzo krótki rozdziałek, no ale inne wątki zamieszczę w następnym :)
No więc kilka wyjaśnień ;
Przyjęłam w blogu, że na castingi jeżdżą do innych miast, nie za daleko, zależy. Ale odcinki na żywo będą tylko w Londynie, to ważne.
Tak ogólnie PODOBAŁ SIĘ? Tak/Nie?
Proszę, piszcie, jeśli czytacie. Cholernie ważne to jest dla blogerek.
Coś chcielibyście dodać, dowiedzieć się? Śmiało.
NOWY ROZDZIAŁ JUŻ NIEBAWEM, WIĘC.. WYCZEKUJCIE! ;) xx
Kinga